|
Religijny
charakter okresu
Adwent rozpoczyna
kościelny rok liturgiczny. Jest okresem przygotowawczym do
radosnej chwili Narodzenia Pańskiego. To chyba najbardziej
rodzinny okres roku. Skupia ludzi w oczekiwaniu na Boskie
Dzieciątko. Nawiązuje do wspomnień z dzieciństwa, kiedy to w
ciemny, grudniowy poranek podążało się do kościoła na
roraty. Budzi radość ze zbliżających się świąt. Rodzinny
charakter adwentu wynika też ze ścisłego powiązania go z
osobą Matki Bożej. Jest Ona najwyższym symbolem i wzorem
oczekiwania w okresie adwentowym. Jest to więc czas nadziei,
oczekiwania, tęsknoty i radości, czas poszukiwania i czas
próby. Czas przychodzenia Tego, który jest zawsze znajomy i
nieznany jednocześnie, który już dawno przyszedł, ale jest
nieobecny w nas, w naszej rodzinie, naszym domu.
W adwencie znikają odgłosy hucznych zabaw,
nie słychać dźwięków muzyki. Ich miejsce zajmują śpiewy
nabożnych pieśni i godzinek. Zbliżają się wielkie święta,
których należy oczekiwać w skupieniu i modlitwie.
W Kościele polskim adwent uświęcony jest
nabożeństwem, zwanym "roraty". Jest to wyłącznie
polska tradycja. W takiej formie jaką miały w Polsce przez
całe wieki stanowią wyraz pobożności maryjnej - wydaje się
jedyną w swoim rodzaju. Być może w genezie swojej były
zależne od innych narodów, jednakże w dalszym swym rozwoju
wykształciły zupełnie nowe, sobie tylko właściwe formy.
Ta msza św. pochodzi z Rzymu, gdzie panował zwyczaj
odprawiana jej w niedziele adwentowe. Nazwa pochodzi od słów
hymnu Rorate coeli desuper... - "Niebiosa spuśćcie
rosę...". Roraty są mszą wotywną ku czci Matki Bożej
odprawianą codziennie przez cały adwent przed wschodem
słońca. Stanowią niejako wezwanie, żeby chrześcijanie
okazali swoją czujność w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela
i gotowość na sąd ostateczny.
Według przekazów historycznych, nabożeństwo to
znane było w Polsce już w XIII w. Zaprowadzili je Przemysław
II w Poznaniu i Bolesław Wstydliwy w Krakowie przed 1270 r. na
prośbę swojej żony Kunegundy, a potem szybko rozprzestrzeniło
się ono w całym kraju. Na nabożeństwo przychodził król z
przedstawicielami siedmiu stanów: prymas, senator, ziemianin,
rycerz, mieszczanin i kmieć. Każdy z nich niósł świecę i
składając ją na ołtarzu powtarzał słowa: "Paratus sum
ad adventum Domini" - "Gotów jestem na sąd
Boży". Byli oni przedstawicielami siedmiu ówczesnych
stanów. Dlatego paliło się dawniej na ołtarzu w
siedmioramiennym świeczniku siedem świec roratnich. Przedstawia
to pięknie Władysław Syrokomla w wierszu Staropolskie
roraty:
"Od
Bolesława, Łokietka, Leszka,
Gdy jeszcze w Polsce Duch Pański mieszka
Stał na ołtarzu przed mszą roraty
Siedmioramienny lichtarz bogaty
A stany państwa szły do ołtarza,
A każdy jedną świecę rozżarza,
Król - który berłem potężnym włada
Prymas - najpierwsza senatu rada,
Senator - świecki opiekun prawa,
Żołnierz, co broni swoich współbraci,
Kupiec, co handlem ziomków bogaci,
Chłopek, co z pola, ze krwi i roli
Dla reszty braci chleb ich mozoli.
Każdy na świeczkę grosz swój przyłoży
I każdy gotów iść na Sąd Boży.
Tak siedem stanów z ziemicy całej,
Siedmiu płomieńmi jasno gorzały,
Siedem modlitew treści odmiennej
Wyrażał lichtarz siedmioramienny".
Zwyczaj palenia się siedmiu
świec przy ołtarzu w czasie rorat, przetrwał do czasów
obecnych
Na terenie obecnej parafii Gwizdów roraty cieszyły
się dużą popularnością. Niestety nie było możliwości, aby
większość ludzi mogła w nich uczestniczyć na co dzień,
gdyż do ówczesnych kościołów parafialnych było bardzo
daleko, od 5 do 9 km. Pozwolić sobie na to mogli tylko ludzie
starsi oraz młode panny, które nie miały większych
obowiązków w domu. Lecz w niedzielę roraty były obowiązkowe
zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Odprawiane były przed
świtem, dlatego, aby zdążyć na szóstą rano do kościoła,
trzeba było wstać o czwartej, uprzątnąć bydło i wyruszyć
ciemnym rankiem grudniowym w drogę. Większość ludzi
podążała pieszo, gdyż byli bardzo biedni i nie każdy miał
konia. "Na roraty śpieszyli wszyscy z radością. Przecież
to msza św. o Matce Bożej, a świeca, tak zwana siódma,
ozdobiona mirtem oraz białą lub niebieską wstążką
oznaczała obecność Matki Bożej". Ustawiano ją na
ołtarzu lub w pobliżu i symbolizowała ona Najświętszą
Maryję Pannę, jako Jutrzenkę poprzedzającą nadejście
Słońca Sprawiedliwości - Jezusa Chrystusa. Nazywano ją także
świecą roratnią lub "roratką". Radość tej
liturgii symbolizują także białe szaty liturgiczne, używane
przez kapłana do sprawowania ofiary eucharystycznej, co stanowi
wyjątek w stosunku do pozostałych nabożeństw, które
odprawiane są w szatach koloru fioletowego. Podczas rorat
śpiewano pieśni adwentowe, które są już zapomniane przez
ludzi starszych i nieznane dla młodych. Mimo iż w niedzielę
starali się wszyscy iść na roraty, nie zawsze to było
możliwe. Brakowało ciepłych ubrań i butów, zwłaszcza dla
dzieci.
Obecnie roraty nadal cieszą się dużą
popularnością, zwłaszcza wśród starszych parafian,
zatraciły jednak swój pierwotny charakter. Mała frekwencja
wiernych na roratach odprawianych rano, przyczyniła się do
zmiany godzin ich celebracji na wieczorne. Mimo tego nie
uczestniczy w nich tyle ludzi co dawniej. W czasie, gdy na tym
terenie utworzono nową parafię i wybudowano kościół udział
wiernych był, można powiedzieć, prawie 100%, zwłaszcza
dzieci. Otrzymywały one po mszy św. na karteczkach
poszczególne litery planowanego hasła adwentowego lub
bożonarodzeniowego, które potem wklejały sobie do zeszytu,
albo widokówki z poszczególnymi fragmentami, z których miały
sobie wykonać na święta własną szopkę. Nowym zwyczajem,
który ma zachęcić dzieci do uczestnictwa w roratach, jest
zapalanie podczas mszy św. kolorowych lampionów wcześniej
przez siebie wykonanych. Nie śpiewa się teraz Godzinek przed
roratami w dni powszednie, natomiast praktykowana jest codzienna
modlitwa różańcowa pół godziny przed mszą św.
Oprócz mszy świętych roratnich, tak
charakterystycznych dla okresu adwentowego, bardzo popularnym
nabożeństwem w polskiej obrzędowości były Godzinki ku czci
Niepokalanego Poczęcia NMP. "Godzinki nazywane były
pierwszą modlitwą dnia. Towarzyszyły one rytmowi codziennej
pracy kobiety w domu". To wotywne nabożeństwo ku czci
Boskich Osób, ich przymiotów i tajemnic oraz Najświętszej
Maryi Panny i świętych na początku stanowiło rodzaj osobistej
modlitwy duchownych, a od XIII wieku stało się także formą
pobożności ludzi świeckich. Do Polski godzinki sprowadzono z
Zachodu i zatwierdzone zostały w 1615 r. przez papieża Pawła V
.
Na badanym terenie powszechnie znany jest zwyczaj
śpiewania godzinek w kościele na pół godziny przed
rozpoczęciem mszy św. w każdą niedzielę i święto w ciągu
roku. W okresie adwentu, gdy roraty były odprawiane rano - również
i w dni powszednie. Dawniej, gdy ktoś nie mógł być na
roratach, śpiewał godzinki w domu prywatnie. Na omawianym
terenie było to bardzo popularne, gdyż większość ludzi
chodziła na roraty tylko w niedzielę. Kto znał tekst na
pamięć - śpiewał je przy pracy domowej. Gospodynie śpiewały
godzinki krzątając się po izbie przy swoich codziennych
zajęciach, gospodarze zaś dołączali do nich. Dzieci, jeśli
nie chodziły do szkoły, słuchały i uczyły się modlitwy od
dorosłych.
Obecnie, o ile zachował się zwyczaj śpiewania
godzinek w kościele, o tyle niemalże całkowicie zaginął on w
pobożności prywatnej. Nie znalazł niestety zrozumienia i
akceptacji u młodego pokolenia.
Oprócz wymienionych praktyk religijnych, w adwencie
odbywały się także rekolekcje parafialne przygotowujące
wiernych do spowiedzi adwentowej. Zdarzało się też, że czasem
wypadły w adwencie misje parafialne, w czasie których wielu,
zwłaszcza młodych, zapisywało się do grup żywego różańca.
Tradycyjną też była spowiedź adwentowa. Prawie wszyscy
mieszkańcy tego terenu udawali się do klasztoru OO.
Bernardynów w Leżajsku w uroczystość Niepokalanego Poczęcia
NMP. W ten dzień każdy korzystał z sakramentu pojednania.
Obecnie spowiedź adwentowa odbywa się w kościele parafialnym,
a do pomocy w słuchaniu jej, miejscowy ksiądz proboszcz
zaprasza duszpasterzy z sąsiednich parafii.
Powszechnym też było, zwłaszcza u mężczyzn,
podejmowanie postanowień, dodatkowych umartwień na czas
adwentu. Najczęściej było to rzucanie palenia papierosów i
picia alkoholu. Czasami zdarzało się, że ktoś całkowicie
odzwyczajał się od nałogów.
Jedno z naczelnych miejsc wśród adwentowych praktyk
religijnych zajmował post. Miał on charakter pokutny i był
dość ściśle przestrzegany na wsi. Dawniej ludzie byli biedni
i na co dzień nie jedli mięsa, a mimo to pościli ilościowo, a
także i jakościowo, ograniczając spożycie nabiału i
tłuszczów zwierzęcych. Post obowiązywał przez trzy dni w
tygodniu: w środę, piątek i sobotę. Popularnie nazywano je
"suche dni". Gotowano wówczas potrawy postne i
maszczono je olejem lnianym lub rzepakowym. Przygotowywano np.
"słoduchę": ugotowane kartofle nie odcedzone
gnieciono i zasypywano mąką gryczaną pozostawiając do
następnego dnia, aby się zakisiły. Wtedy wlewano na gotującą
się wodę i gotowano. Przyrządzano też często polewkę ze
serwatki: ubijano mąkę z mlekiem i wlewano na gotującą się
serwatkę. Tę zaś gromadzono przez cały listopad. Gotowane
też były różne kasze: jaglaną, gryczaną, jęczmienną - na
rozmaite sposoby. Np. "zasypka" - kasza jaglana,
upieczona z gniecionymi ziemniakami, lub "kocurki" -
kasza jaglana ugotowana z suszoną marchewką, albo
"maliżka" - potrawa z mąki gryczanej z masłem.
Często spożywano gotowane ziemniaki lub kapustę, pomaszczone
olejem z konopi, albo kluski z mąki gryczanej, jęczmiennej lub
pszennej razowej gotowane na wodzie. Bardzo rzadko używano mleka
w czasie adwentu. Wylewano go bydłu lub świniom. Starsi ludzie
w dni postne nic nie jedli, czasem tylko wodę i chleb lub chleb
z olejem. Dzieci, mimo iż post ich nie obowiązywał, jadły to
samo, co dorośli. Nikt nie gotował specjalnie dla nich potraw.
W ten sposób każdy, od najmłodszego, był przyzwyczajany do
zachowywania postu. W dni nie postne potrawy były gotowane tak
jak przez cały rok, maszczone skwarkami.
Charakter pokutny tego okresu zaznaczano też poprzez
ubiór. Obowiązywały stroje w ciemnym kolorze - nie wolno było
nosić ubrań w odcieniach czerwieni, ani chust zdobionych
czerwonymi kwiatami.
Wieczorem w niedzielę lub środę kobiety, panny, a
czasem i mężczyźni zbierali się po domach na tzw.
"schadzki". Trwały one dwie, trzy godziny. Czas ten
spędzano na modlitwie, najczęściej w intencji zmarłych.
Odmawiano lub śpiewano różaniec, litanię loretańską oraz
"Anioł Pański". Potem śpiewano pieśni adwentowe,
które obecnie już są zapomniane.
Obecne czasy, chociaż doprowadziły do zaniku
wspólnego śpiewu pieśni adwentowych, czy złagodzenia
przepisów postnych, nie zatraciły jednak w świadomości ludzi
mieszkających na badanym terenie nastroju charakterystycznego
dla tego okresu. Nadal skrupulatnie przestrzega się zakazów
dotyczących wesel i hucznych zabaw, a w wielu domach nasila się
atmosfera modlitwy i skupienia. Podejmuje się też szereg
różnego rodzaju umartwień i wyrzeczeń jak: picie alkoholu,
palenie papierosów, powstrzymywanie się od pokarmów mięsnych,
czy słodyczy oraz oglądanie telewizji. Dla lepszego
przygotowania do świąt Bożego Narodzenia odprawia się
nabożeństwa pokutne przed spowiedzią adwentową. Adwent winien
być czasem pobożnego i radosnego, pełnego wiary oczekiwania na
przyjście Pana. Jest to także okres wypełniony codzienną
pracą i przygotowaniami do zbliżających się świątecznych
dni.
Czterotygodniowy adwent był dla ludności wiejskiej
terminem bezwzględnego zakończenia prac polowych, przede
wszystkim orki i siewu. Ziemia powinna w tym okresie odpoczywać,
aby obficie rodzić w roku następnym. W tym czasie robiono
generalne porządki, zabezpieczano narzędzia i sprzęty
rolnicze, naprawiano powstałe w ciągu roku zniszczenia. Po
zebraniu wszystkich plonów z pól, mężczyźni udawali się do
lasu, aby przygotować drzewo na opał, karczowali pniaki po
ściętych drzewach. Po skończeniu tych robót "brali się
za młockę". Młócili w stodołach cepami. Ważne było,
aby ukończyć tę robotę do świąt Bożego Narodzenia, gdyż
po świętach przychodził mróz, a i myszy zjadały ziarno w
snopkach. Po wymłóceniu podejmowano kolejną pracę - mielenie
zboża w żarnach. Mieliło się też grykę na krupy, tłukło
się proso na kaszę jaglaną w stępie, robiło się oleje:
lniany, konopny lub rzepakowy.
Kobiety przygotowywały zapasy na całą zimę.
Soliły ser w dzieżkach, składały masło do worka lnianego i
podwieszały pod sufitem przy ścianie. Było to konieczne,
ponieważ po świętach zwykle cieliły się krowy i brakowało
mleka.
W długie adwentowe wieczory w każdym domu przędło
się len. Wcześniej, przed adwentem, międlono len i konopie, to
znaczy tłuczono międlarką wyroszone i wysuszone łodygi tak,
aby oddzielić włókna od paździerzy, następnie czesano
specjalną drucianą szczotką. W ten sposób powstałe włókna
nadawały się do przędzenia. Najbliżsi sąsiedzi zbierali się
w jednym domu, by było weselej i aby zaoszczędzić na nafcie,
gdyż wtedy świecono lampami naftowymi. Zazwyczaj były to
kobiety, ale i mężczyźni niekiedy uczestniczyli w spotkaniach,
zwanych "prządki". Podczas żmudnej pracy modlono
się, śpiewano pieśni adwentowe, opowiadano różne legendy.
Niektórzy tkali na krosnach płótna. Kobiety szyły z
kolorowych szmatek chodniki nazywane pledkami, dziewczęta
robiły na drutach swetry, rękawiczki, szaliki. Druty wykonywano
ze szprych rowerowych, a włóczkę można już było kupić na
kramach. Każda kobieta idąc na spotkanie, zabierała ze sobą
potrzebne przybory do przędzenia: przęślicę, kręciołek,
motowidło.
Mężczyźni towarzysząc kobietom opowiadali
najrozmaitsze historyjki, aby wszystkich rozweselić albo, gdy
umieli, to robili różne narzędzia pracy, buty.
Adwent to czas na przygotowywanie zespołów
kolędniczych. Mężczyźni zbierali się po domach oddzielnie,
aby się nauczyć nowych kolęd i przypomnieć już znane.
Muzykanci ćwiczyli swój repertuar kolędowy. Chłopcy i
młodzież męska, tzw. kawalerka, opracowywała misteria
bożonarodzeniowe, odpowiednie stroje kolędnicze. Mniejsze
dzieci miały za zadanie nauczyć się kolęd z kantyczek i
przygotować "gwiazdę" oraz "szopkę", aby
móc już w drugi dzień świąt iść kolędować. Robiły
także rozmaite ozdoby świąteczne z kolorowej bibuły czy
papieru. Były to wycinanki z różnymi wzorkami, które
przyklejano potem do ściany; łańcuchy z kolorowej bibuły i
słomki; wisiorki z kolorowych opłatków i orzechów - tzw.
światy, które pod wpływem ciepłego powietrza obracały się;
różnego rodzaju dzbanuszki, bombki, jabłka, gruszki z ciętej
bibuły. Z pomocą dorosłych robiły, popularne bardzo w tym
czasie, pająki ze słomki i kwiatów lub bombek z bibuły.
Bliżej świąt zajęcia gospodarskie obejmowały
takie prace, jak: generalne pranie bielizny, sprzątanie i
dekorowanie domu. W momencie nadejścia adwentu wszelkie ozdoby w
domach były zdejmowane. Prano więc wszelką bieliznę, firanki
i zasłony. Domy bielono wapnem lub glinką na biało. Szorowano
podłogi do białości. W okresie międzywojennym i po drugiej
wojnie światowej na badanym terenie nie w każdym domu były
firanki. Przygotowywano więc wycinanki z białej gładkiej
bibuły lub papieru. Wzór cięto "od oka" przy
pomocy nożyczek. Firanki o tle ażurowym lub bardziej
skomplikowanym wzorze najpierw rysowano, a następnie dopiero
wycinano przy pomocy żyletek. Robiły je najczęściej
dziewczęta, dla siebie oraz dla sąsiadów. W oknach wieszano
firanki w postaci szerokiego pasa poziomego, przymocowanego do
górnej krawędzi okna lub w formie dwóch pionowych pasów
wypełniających szczelnie całe okno. Znane było na tym terenie
dekorowanie ścian tapetami drukowanymi w duże motywy kwiatowe.
Kawałki tapet mocowano nad łóżkami, pokrywano nimi ściany za
półkami na naczynia kuchenne. Ważną rolę w dekorowaniu
wnętrza odgrywały sztuczne kolorowe kwiaty robione z papieru
lub bibuły. Zdobiono nimi ramy obrazów, rozwieszano małe
bukieciki na ścianach między obrazami. Popularne było
stawianie ołtarzyków w kącie izby z figurką Matki Bożej
ozdobionej bukietami sztucznych kwiatów. Ostateczne
przygotowania pozostawały na dzień wigilijny. Wtedy to każda
praca była związana z pewną wróżbą.
Stwierdzić należy, że zwyczaje adwentowe
przyczyniały się w znacznym stopniu do nawiązywania i
umacniania kontaktów rodzinnych i sąsiedzkich. Zauważa się
także jak bardzo sprawy codziennego życia przeniknięte były
elementami religijnymi oraz jak wiara wpływała na zachowanie
człowieka, który przez modlitwę, umartwienie i pojednanie z
Bogiem przygotowywał się na obchodzenie świąt Bożego
Narodzenia.
◄ Powrót
|