|
Okres
od Nowego Roku do Matki Bożej Gromnicznej
W oktawę Bożego
Narodzenia przypada początek świeckiego roku kalendarzowego.
Święto Nowego Roku bogate w tradycje obrzędowe, rozpoczyna
jakby nowy okres dla każdego człowieka. Zarazem jest
przedłużeniem czasu świątecznego, który w liturgii
Kościoła kończy się w pierwszą niedzielę po Epifanii czyli
święcie Trzech Króli. Wiele ciekawych zwyczajów wiąże się
z tym świętem. W tradycji ludowej jednak okres Bożego
Narodzenia trwa do święta Ofiarowania Pańskiego, popularnie
zwanego świętem Matki Bożej Gromnicznej. W paragrafie tym
zostaną opisane zwyczaje i obrzędy występujące w tym okresie
świątecznym na terenie parafii Gwizdów.
Pożegnanie Starego i
powitanie Nowego Roku
Rozpoczęcie Nowego Roku jest w życiu każdego człowieka
zjawiskiem niezmiernej wagi. Kończy się pewien okres i
nadchodzi początek tajemniczej i nieznanej przyszłości. Nowy
Rok staje przed człowiekiem jak nowa karta - czysta, nie
zapisana, na której tworzyć się będzie nową historię
przyszłych dni. Jest to okazja do odcięcia się od przeszłego
czasu i tego wszystkiego, co w nim było złe, przykre i
niedoskonałe. Świat odnawia się co roku, jest jakby na nowo
stwarzany. Z każdym nowym rokiem odzyskuje swą
"pierwotną" świętość, właściwą mu w chwili, gdy
wychodził z rąk Stwórcy. "Z każdym nowym rokiem może
zaistnieć nowy czas, czysty i święty - bo jeszcze nie
zużyty". Dla każdego jest to moment, w którym pojawia
się możliwość realizacji wszystkich najtajniejszych pragnień
i marzeń. Dlatego, jak pisze Gloger, szczególne znaczenie mają
życzenia noworoczne, które płyną z prostego i szczerego
serca. "Wiedzieli wszyscy czego komu życzyć należy, a
rozum, dowcip, grzeczność, cześć, wdzięczność, serce i
zażyła przyjaźń, siliły się na wysłowienie życzeń".
1 stycznia, jako dzień Nowego Roku, od dawna jest
obchodzony w wielu krajach świata. Najwcześniej jednak został
wprowadzony w starożytnym Rzymie. Obchodzono w tym dniu święto
pod nazwą Calendae Ianuariae, poświęcone Janusowi -
bogu światła. Od niego pochodzi nazwa pierwszego miesiąca roku
- Ianuarius i każdego dnia miesiąca - Calendae.
Rzymianie starali się spędzić ten dzień beztrosko i wesoło.
Winszowali sobie wzajemnie i dawali upominki. Kalendy trwały
nieprzerwanie do 5 stycznia i cały ten czas spędzano na
ucztach, zabawach i hulankach.
Ostatni dzień kończącego się roku kalendarzowego
jest liturgicznym wspomnieniem św. Sylwestra I, papieża. Stąd
w Polsce popularnie zwany jest "Sylwestrem". Na badanym
terenie w tym dniu starano się doprowadzić do końca wszelkie
rozpoczęte prace, aby nie zostawiać czegoś do zrobienia na
przyszły rok, gdyż mogą się nie udać. Starano się naprawić
wyrządzone krzywdy. Oddawano też długi, aby w następnym roku
nie żyć w biedzie. Wszyscy porządkowali swoje sprawy, chcąc
nowy rok rozpocząć bez jakichkolwiek obciążeń.
Wieczorem niemal wszyscy mieszkańcy tego terenu
gromadzili się w kościołach parafialnych, aby podziękować
Bogu za wszystkie łaski i błogosławieństwa otrzymane w
kończącym się roku oraz przeprosić za wszystkie grzechy i
niedociągnięcia. Wiele osób przystępowało do spowiedzi i
komunii św., by nowy rok rozpocząć w łączności z Bogiem.
Podczas nabożeństwa ksiądz proboszcz składał sprawozdanie z
minionego roku, w którym podawał liczbę udzielonych chrztów,
zawartych małżeństw i odbytych pogrzebów. Na zakończenie
składał wszystkim parafianom życzenia noworoczne. Szczególnie
podniosłym momentem podczas nabożeństwa był śpiew pieśni
przebłagalnej "Przed oczy Twoje, Panie, winy nasze
składamy" i suplikacji "Święty Boże, Święty
mocny" oraz hymnu dziękczynnego Te Deum laudamus - "Ciebie
Boga wysławiamy", po którym kapłan udzielał uroczystego
błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Nabożeństwo
kończyło się śpiewem kolędy "Nowy rok bieży". Po
wyjściu z kościoła wszyscy składali sobie nawzajem noworoczne
życzenia.
Wieczór sylwestrowy na badanym terenie nazywano
"szczodrym wieczorem". Wynikało to stąd, iż
gospodynie wypiekały z mąki pszennej, razowej małe okrągłe
bułeczki zwane "szczodrakami". W późniejszych
czasach nadziewano je kapustą. Takich bułeczek każda gospodyni
piekła około 40 - 50 sztuk i były one przeznaczone dla
kolędników, którzy chodzili wieczorem oraz wczesnym rankiem w
pierwszy dzień nowego roku. "Szczodraki" dawano
najczęściej dzieciom, które też nazywano
"szczodrocznikami". Już po obiedzie w ostatnim dniu
roku wyruszały one w kilkuosobowych grupkach kolędować pod
oknami i składać życzenia. Stojąc pod oknami z torbami
śpiewały najpierw kolędy, a następnie zwracały się do
gospodarza takimi słowami:
Na szczęście na zdrowie na ten Nowy Rok,
Żeby się Wam urodziła kapusta i groch;
Ziemniaki jak pniaki, bób jak chodaki
i proso, abyście nie chodzili nigdy boso
lub inaczej:
Czynczeruję, czynczeruję na ten Nowy Rok,
żeby się urodziła pszeniczka i groch;
Ziemniaki jak chodaki, owies jak las,
żeby się konik dobrze pasł
albo też:
Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok.
Piekliście szczodraki, bochniaki - powiadali nam;
Jakżeście nie piekli, dajcie chleba krom
to wam zapłaci Pan Jezus i ten święty Jon.
Po tych życzeniach
kolędnicy otrzymywali jako wynagrodzenie świeże
"szczodraki" lub jeśli ich nie było, gospodyni
dawała kromkę zwykłego chleba. Dzieci się bardzo cieszyły z
takich darów, zwłaszcza w czasie pierwszej wojny światowej a i
w okresie międzywojennym, gdy nieraz brakowało chleba. W dzień
sylwestrowy dzieci kończyły swą kolędę przed nabożeństwem
na zakończenie starego roku, zaś po nabożeństwie wyruszali
kolędować dorośli. Szli gromadami od domu do domu kolędując
pod oknami i składając życzenia następującej treści:
Na szczęście, na zdrowie, na ten nowy rok,
żeby się wam urodziła pszeniczka i groch;
Ziemniaki jak chodaki, proso -
żebyście nie chodzili boso
i żeby Bóg darzył, by wam nic nie brakło:
pełno w komorze, oborze,
a w domu dzieci po dwoje,
w kuchni jedno, na piecu troje.
Wiwat, wiwat śpiewajmy i do Boga wołajmy:
niech gospodarz żyje i wódeczkę niech pije.
Gospodarze
częstowali kolędników wódką lub winem, ciastkiem. Po
"kolędzie" chodzili także muzykanci. Tych gospodarze
zapraszali do domów, zwłaszcza gdy były w nim młode panny.
Muzykanci grali, a pozostali tańczyli i bawili się. Kolędnicy
chodzili przez całą noc sylwestrową, aż do rana kiedy to
ludzie szli na ranną mszę świętą. Z rana ponownie
wychodziły z "kolędą" dzieci, choć wielu jeszcze
spało. Wtedy gospodarze usłyszawszy ich pod oknem, budzili
wszystkich domowników mówiąc: "wstańcie, bo idą
szczodroczniki". Mali, młodzi kolędnicy, zwiastowali
przyjście "młodego" nowego roku.
Młodzież urządzała zabawy sylwestrowe lub
potańcówki po domach. Zapraszali zespoły muzyczne i bawili
się do drugiej, trzeciej godziny nad ranem. Młode pary
małżeńskie oraz starsza młodzież spędzały noc sylwestrową
na zabawie zorganizowanej w domu kultury sąsiedniej wsi w
Żołyni. Przez całą noc grała tam orkiestra, był bufet z
alkoholem, gdzie można było coś wypić. Ci, którzy
pozostawali w swoich domach, czekając na "północ" -
moment przejścia ze starego do nowego roku - śpiewali kolędy a
z chwilą nadejścia Nowego Roku składali sobie wzajemnie
życzenia: zdrowia, szczęścia, pomyślności, aby nowy rok był
lepszym.
Dawniej istniał także zwyczaj przebierania się za
"Stary Rok" lub inaczej za "dziada". Starsza
osoba z siwą brodą ubrana była w podarte łachmany, przepasana
słomianym powrósłem, w słomianym kapeluszu, w gumiakach z
wystającymi słomianymi wiechciami, z garbem na plecach i z
lagą w ręku. Stary "dziad" chodził kolędować w
wieczór sylwestrowy.
Obecnie ludzie starsi spędzają tę noc raczej w
domach przy lampce szampana, oglądając program telewizyjny.
Młodzi zaś na hucznych balach i zabawach tanecznych,
trwających do rana.
Nowy Rok należało przywitać radośnie, gdyż
wierzono, że jaki będzie dzień pierwszy nowego roku, taki
będzie cały rok. "Nowy Rok jaki, cały rok taki".
Starano się więc zachowywać w ten dzień jak najlepiej, by
zapewnić sobie pomyślność na cały rok. Z samego rana zwykle
wszyscy szli na mszę św. prosić Boga o błogosławieństwo na
nowy rok. W liturgii Kościoła dzień 1 stycznia szczególnie
jest poświęcony Matce Bożej. Obchodzona jest uroczystość
Świętej Bożej Rodzicielki.
Na terenie parafii Gwizdów istniał dawniej zwyczaj
chodzenia w tym dniu z samego rana, gdy jeszcze było ciemno,
kolędników zwanych "drabami". Młodzi chłopcy
ubierali wysokie słomiane czapki, kożuchy odwrócone włosem na
wierzch, przepasani słomianymi powrósłami. Na twarzach mieli
maski skórzane, a do nich przyczepione skórki z jeża, w
rękach mieli cepy ze słomianymi warkoczami. Towarzyszyli im
niekiedy przebierańcy: cyganka, Żyd, baba, lekarz lub śmierć.
Najczęściej chodzili oni po domach, w których były młode
dziewczęta, aby im dokuczyć. Ludzie nie chcieli przyjąć ich,
oni zaś za wszelka cenę starali się wejść do domów.
Niektóre matki, gdy córki nie chciały wstawać, specjalnie
wpuszczały "drabów". Wtedy to dziewczęta chowały
się na piecu, "draby" zaś, gdy je znaleźli,
całowali boleśnie kłując kolcami ze skóry jeża. Gospodyniom
usiłowali wsypać jedną lub dwie garści soli do gotujących
się na piecu potraw. Gdy znaleźli w domu kiełbasę lub inne
smakołyki, zabierali je ze sobą. Na drodze straszyli ludzi,
zwłaszcza dziewczyny. Bili cepami, rękami posmarowanymi czarną
sadzą głaskali po twarzy przechodniów. Mieli też skóry z
jeża na rękach i kłuli nimi innych.
W pierwszy dzień nowego roku odbywały się liczne
spotkania rodzinne i sąsiedzkie, na których wspólnie śpiewano
kolędy, częstowano się wódką, winem oraz świątecznym
jedzeniem. Tego dnia wchodząc do domu, składano gospodarzom
śpiewane życzenia:
Nowy roczek nadchodzi, powinszować się godzi:
szczęścia, zdrowia i chleba i co tylko potrzeba:
pieniędzy, dobytku i wszystkiego pożytku.
Wiwat, wiwat śpiewajmy i do Boga wzywajmy.
Niech gospodarz żyje, piwko z miodem niech pije.
Z dniem tym
łączą się liczne przepowiednie, wróżby urodzaju i pogody
wyrażane w przysłowiach: "Gdy na Nowy Rok jasno, będzie w
stodole ciasno", "Gdy w Nowy Rok pogoda będzie, to w
polu urodzaj wszędzie". O północy śpiewano też
kolędę, która przypominała o rozpoczęciu nowego roku
rolniczego:
Kiedy rozmaryn rozkwita
Nowy Rok się z nami wita.
Nowy Rok się z nami wita
o nasiona się nas pyta.
Pierwszy dzień
nowego roku przypada po zimowym przesileniu dnia z nocą i
wydłuża się dzień, stąd znane są przysłowia: "Na Nowy
Rok przybywa dnia na barani skok" lub "Na Nowy Rok jak
na wilczy skok".
Nowy Rok, kończący oktawę świąt Bożego
Narodzenia, niejako zamykał pewien etap bezpośrednio
poświęcony obchodom tajemnicy przyjścia Syna Bożego na
ziemię.
Uroczystość Objawienia
Pańskiego (6 I)
W dniu
6 stycznia Kościół obchodzi uroczystość upamiętniającą
przybycie mędrców ze Wschodu do Dzieciątka Jezus, zwaną
Objawieniem Pańskim lub z języka greckiego Epifanią. Na
początku chrześcijaństwa w tym dniu Kościół obchodził
święto narodzenia i chrztu Pana Jezusa. Od IV wieku na
Wschodzie dzień ten przeżywano jako Epifanię, czyli
świętowanie wydarzeń z życia Chrystusa, takich jak:
narodzenie, chrzest w Jordanie, pokłon mędrców, cud w Kanie. W
V wieku Epifania stała się świętem ogólnokościelnym. Z
czasem w tym dniu Wschód skupił uwagę na chrzcie Jezusa w
Jordanie, zaś Zachód na pokłonie mędrców.
Wydarzenie to ma swoje źródło w ewangelii według
św. Mateusza (Mt 2, 1-12). Mędrcy ze Wschodu za gwiazdą
przyszli do Betlejem, aby oddać pokłon Boskiej Dziecinie. Nie
została podana ich liczba, stąd różnie przedstawia się w
tradycji. Ponieważ ewangelia mówi o trzech złożonych darach -
złocie, kadzidle i mirze, zaczęto przypuszczać, iż z
pokłonem przyszło trzech mędrców. Pod wpływem tekstów
liturgicznych od VI wieku nazwano ich królami, a od IX wieku
otrzymali imiona: Kacper, Melchior i Baltazar. Stąd wywodzi się
popularna nazwa liturgicznej uroczystości: święto Trzech
Króli. W uroczystość Trzech Króli od końca XV początku XVI
wieku Kościół poświęca złoto i kadzidło. W XVII wieku
wprowadzono zwyczaj święcenia kredy.
Na badanym terenie poświęcano dawniej na
zakończenie mszy św. kredę, wodę i kadzidło. Był też
zwyczaj święcenia w tym dniu miodu i opłatka, pozostawionego z
wieczerzy wigilijnej. Po przyjściu z kościoła gospodarz
wypisywał poświęconą kredą na drzwiach wejściowych domu
litery K+M+B - inicjały imion Trzech Króli oraz datę
bieżącego roku. Napis oznaczał, że w domu tym mieszkają
chrześcijanie: "Trzech Króli oznaczyli, gdzie oni
byli". W ten sposób powierzano Bogu dom i jego
mieszkańców na najbliższy rok. Niektórzy kreślili
święconą kredą krąg wokół siebie, wierząc, iż uchroni to
przed działaniem złych duchów.
Wodę poświęconą przechowywano w domach, a na
wiosnę kropiono nią zboże przeznaczone na zasiew i ziemniaki
do sadzenia. Święconym kadzidłem, przygotowanym z wymieszanych
ziaren jałowca z suszonymi ziołami i żywicą drzew iglastych,
okadzano domy mieszkalne oraz budynki gospodarcze. Miało to
chronić przed czarami i złymi duchami. Miód i opłatek,
poświęcone na Trzech Króli, miały służyć jako lekarstwo
przez cały rok. Miód przeznaczony był na choroby gardła lub
żołądka, opłatek zaś przykładano na wrzody i czyraki.
W święto Trzech Króli po raz ostatni można było
spotkać na ulicach kolędników. Na badanym terenie tego dnia
goszczono po domach tzw. "Herodów" oraz kolędników
"z gwiazdą" z sąsiedniej parafii. Przychodzili
kolędnicy z Brzózy Królewskiej oddalonej o 5-6 km. Ten dzień
nazywano także "babską kolędą", ponieważ głównie
kobiety chodziły od domu do domu, goszcząc się i śpiewając
kolędy.
Obecnie na terenie parafii Gwizdów pozostał zwyczaj
święcenia kredy i kadzidła. Nadal znaczone są wejściowe
drzwi domów inicjałami imion Trzech Króli, chociaż ostatnio
została wprowadzona alternatywna forma pisania na drzwiach liter
J+M+J - jako inicjałów imion Jezusa, Maryi i Józefa. Mają one
wskazać na Świętą Rodzinę jako przykład dla każdej
chrześcijańskiej rodziny. Stosowane są obydwie formy. Nie
chodzą już w tym dniu zespoły kolędnicze, czyli
"Herody", ale od kilku lat istnieje zwyczaj
kolędowania misyjnego. Młodzież idąc z "kolędą
misyjną" po całej parafii, zbiera ofiary na pomoc misjom.
Utarł się też zwyczaj, iż na Trzech Króli lub w
najbliższą niedzielę po święcie, w kościele parafialnym są
odgrywane jasełka przygotowywane przez młodzież z Katolickiego
Stowarzyszenia Młodych. Jasełka, jako sceniczne przedstawienie
o charakterze religijnym, zostały zapoczątkowane w XIII wieku
przez św. Franciszka z Asyżu. Do Polski przeniknęły i
zakorzeniły się w XVII i XVIII wieku. Stanowią one
inscenizację narodzenia Chrystusa i zwykle składają się z
trzech aktów: narodzenie, przywitanie pasterzy i pokłon Trzech
Króli. Treścią ich są sceny ukazujące wydarzenia związane z
narodzeniem Pana Jezusa. Podkreślają także uniwersalny
charakter wydarzenia z Betlejem. Przykładem uniwersalizmu są
królowie, którzy reprezentują trzy kontynenty: Europę, Azję
i Afrykę. Jasełka te mają również charakter patriotyczny i
nawiązują do czasów współczesnych. Chociaż opowiadają o
cudzie nocy betlejemskiej, to jednak skłaniają do refleksji co
z tego faktu wynika dla każdego człowieka dzisiaj (Aneks II).
Całe przedstawienie jest dopełnione i uświetnione śpiewem
dziewczęcej scholi. Kościół wypełniony jest zarówno
dziećmi, jak i dorosłymi osobami. Po zakończeniu, jako
podziękowanie młodym aktorom za przybliżenie tajemnicy
narodzenia Syna Bożego, ludzie składają drobne ofiary
pieniężne, które później młodzież przeznacza najczęściej
na wspólny wyjazd w czasie wakacji do jakiegoś sanktuarium w
kraju.
Uroczystość Trzech Króli zamyka w pewien sposób
okres świąt Bożego Narodzenia. Chociaż atmosfera
bożonarodzeniowa trwa aż do Matki Bożej Gromnicznej, to jednak
następne dni stają się jakby coraz bardziej powszednie. Ludzie
powracają do ciężkich prac, które przerwali na okres
świąteczny. Ostatecznie jednak świętowanie kończy się wraz
z dniem poprzedzającym początek wielkiego postu, czyli środy
popielcowej.
Święto Ofiarowania
Pańskiego (2 II)
Czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu w liturgii Kościoła
obchodzi się święto Ofiarowania Pańskiego, popularnie zwanego
świętem Matki Boskiej Gromnicznej. Nawiązuje ono do wydarzenia
opisanego w ewangelii św. Łukasza 2, 22-24, kiedy to
czterdzieści dni po narodzinach Dzieciątka, Maryja i Józef
zanieśli Je do świątyni w Jerozolimie, aby ofiarować Panu,
jak nakazywało Prawo Mojżeszowe, gdyż był On synem
pierworodnym. Według tegoż Prawa czterdziestego dnia po
urodzinach dziecka matka powinna poddać się
"oczyszczeniu", składając ofiarę z owieczki i
młodego gołębia lub, jeśli jest biedna, pary młodych
gołębi albo synogarlic.
Święto to znane było w Jerozolimie już w IV wieku
i szybko się rozpowszechniło w całym Kościele. Początkowo
miało charakter chrystologiczny, z czasem jednak przybrało
wydźwięk maryjny, co podkreśla jego nazwa - święto Matki
Boskiej Gromnicznej. Tego dnia święci się w kościele świece,
które symbolizują człowieczeństwo przyjęte przez Syna
Bożego i oznaczają, że Jezus Chrystus jest prawdziwym
światłem świata przez swoją naukę, łaskę i przykład.
Na badanym terenie poświęcenia świec dokonuje się
podczas mszy św. zwanej "sumą". Parafianie przynoszą
świece ozdobione sztucznymi kwiatkami, które dawniej były
robione własnoręcznie, zielonym mirtem lub paprotką oraz
białą wstążką, które dla tutejszej ludności są oznaką
czystości. Dlatego też podobnie przybraną świeczkę podawano
pannie młodej przed ślubem. Dodatkowo niektórzy ozdabiali
gromnicę kilkoma źdźbłami słomy lnianej. Wierzono bowiem,
iż razem ze świecą zostanie pobłogosławiony len, co
zabezpieczy go przed burzami i wiatrami, nie "wyłoży
się" i będzie miał zdrowe włókno. Inni okręcali
świecę włóknem lnianym, "ponieważ Matka Boża przędła
kądziel".
Dawniej po zakończeniu mszy św. starano się
przynieść do domu zapaloną gromnicę, co miało zapewnić
zgodę i miłość w rodzinie. Czasem pogoda uniemożliwiała
nieść płonącą gromnicę, zapalano ją więc przed wejściem
do domu. Jeżeli gromnica zgasła w drodze, mogło to zapowiadać
śmierć jednego z członków rodziny. Po wejściu do domu
gospodarz z zapaloną gromnicą obchodził cały dom i
gospodarstwo, klękając na każdym progu. Wierzono bowiem, iż
zabieg ten uchroni całe domostwo od złych mocy. Podczas tej
praktyki obserwowano w którą stronę chyli się płomień.
Jeśli był skierowany w stronę drzwi, wróżyło to odejście
któregoś z domowników jeszcze w tym roku. A gdy płomień
świecił do góry, wróżył dobry rok. Wypalano także krzyż
na głównej belce sufitowej. Miał on zabezpieczać dom od
wszelkich nieszczęść. W niektórych domach istniał zwyczaj
trzykrotnego obnoszenia zapalonej gromnicy wokół głowy. Jeśli
płomień w tym czasie zgasł, oznaczało to bliską śmierć tej
osoby. Powszechnym zabiegiem na badanym terenie było połykanie
dymu ze zgaszonej gromnicy. Miało to zapobiegać chorobom
gardła oraz sprawić piękny głos do śpiewania.
Gromnica musiała być w każdym domu, a przechowywano
ją w najbardziej widocznym i dostępnym miejscu. Początkowo
wieszano ją pod obrazami, ale ponieważ często pod wpływem
ciepła krzywiła się, zaczęto wkładać ją za obrazy. Jeżeli
był w kącie zrobiony ołtarzyk domowy, gromnicę wstawiano do
jakiegoś naczynia na tym ołtarzyku. Czasem trzymano ją w
kufrze lub owiniętą w lniane płótno na parapecie. Obecnie
przechowuje się ją w kredensie.
W świadomości ludzi gromnica jest niezwykłą
świecą. Towarzyszy ludziom w życiu codziennym. "Nie
używano jej jednak do byle czego, była szanowana". Jak
sama nazwa wskazuje, świeca gromniczna zapalana podczas burzy
wraz z odmawianą modlitwą maryjną, miała chronić przed
grzmotami i błyskawicami. W tym celu obnoszono zapaloną
świecę po całym domu, a następnie stawiano w oknie i modlono
się. Zapaloną gromnicę podawano również do rąk
umierającemu, aby uprosić dla niego wstawiennictwo Matki
Bożej. Potem stawiano ją przy nim, aby spaliła się do końca,
pozostały zaś wosk spalano pod kuchnią. W czasie pożaru
zapaloną gromnicę obnoszono wokół płonącego budynku w celu
zapobieżenia rozprzestrzenianiu się ognia.
Wielu mieszkańców badanego terenu uważa Matkę
Bożą Gromniczną za obrończynię przed wilkami. Znane jest
opowiadanie o Matce Bożej, która idąc przez las, napotkała na
swej drodze zgraję wilków. Zapaliła świecę, a wilki
odstąpiły od Niej. Maryja obeszła wtedy wszystkie ciemne
miejsca, aby zniknęło stamtąd wszelkie zło. Dlatego też
wierzono, iż gromnica chroni przed dzikimi zwierzętami, a
zwłaszcza wilkami. Odcinano też kawałeczek dolnej części
świecy i dawano do zjedzenia psom, by dobrze pilnowały domu i
gospodarstwa.
Z dniem Matki Boskiej Gromnicznej związane są
różne ciekawe zwyczaje. Dawniej, pannom na wydaniu
przygotowywano bardzo "dostatnią wyprawę", co
wymagało czasu. Jeśli więc kawaler nie oświadczył się swej
pannie do Matki Bożej Gromnicznej, wtedy musiał czekać aż do
wiosny, gdyż wkrótce zaczynał się Wielki Post. Stąd też
zrodziły się przysłowia używane również i na badanym
terenie: "W dzień Panny Gromnicznej, bywaj zdrów mój
śliczny" lub "W dzień Panny Gromnicznej, pocałuj
mnie gdzieś śliczny".
Obserwowano bacznie pogodę, aby dowiedzieć się czy
wnet przyjdzie wiosna i czy rok ten będzie urodzajny. Powstało
wiele przysłów w tym celu. "Na Gromniczną mróz, szykuj
chłopie wóz, a jak rozchlapanie, szykuj chłopie sanie".
"Jeżeli na Gromniczną mróz, niedźwiedź rozwala swą
kryjówkę, gdyż się spodziewa wkrótce końca zimy. A jeśli
wilgotno, to poprawia ją, ponieważ będzie późna
wiosna". "Gdy na Gromniczną z dachu ciecze, to się
zima długo wlecze". "Gdy słońce świeci na
Gromnicę, to przyjdą większe mrozy i śnieżyce".
"Gromnica - zimy połowica". "Na Gromniczną
pięknie, zima rychło pęknie". "Gdy na Gromniczną
roztaje, rzadkie będą urodzaje". "Na Gromniczną
pogoda, będzie w polu lnu uroda".
W święto Matki Bożej Gromnicznej kończył się
bożonarodzeniowy okres w obrzędowości ludowej. Tego dnia
wynoszono z domów wszelkie ozdoby świąteczne. Przede wszystkim
choinki, niektórzy wynosili stojące do tej pory w kątach
snopki zboża i rozkładano kołem na podwórzu, kłosami do
środka, wołano kury, aby wydziobały ziarno. Miało to
sprawić, iż będą tego roku nieść się wyłącznie w swoim
gospodarstwie. Także w kościele rozbierano choinki i szopkę.
Po raz ostatni w bieżącym roku liturgicznym śpiewano kolędy w
czasie mszy św. Ostatnimi laty powstał zwyczaj odśpiewywania
wszystkich sobie znanych kolęd w kościele po ostatniej mszy
św.
Obecnie niewiele zwyczajów związanych ze świętem
Matki Bożej Gromnicznej praktykuje się na badanym terenie.
Pozostały one jednak w pamięci ludzi starszych, którzy w
miarę możliwości starają się je przekazać młodym.
Czas po święcie Ofiarowania Pańskiego spędza się
w atmosferze radości, gdyż dalej trwa karnawał. Młodzież
bawi się na różnego rodzaju balach i zabawach urządzanych w
klubach młodzieżowych, remizach strażackich, szkołach i
zakładach pracy.
◄ Powrót
|